Ciągle zżera mnie ta myśl.. czemu wszystko potoczyło się właśnie tak..
Brak weny narazie..ide do bierdonki
| <3 |
Zapadająca się nadzieja. Wiatr wzmagający się naprzeciw Twojemu ciału. Przykuty i obdarty na ziemi bez życia. Dusza zamknięta wbrew Tobie. Dusi się z braku energii. Braku życia. Słońce nie wschodzi, ani nie zachodzi. Księżyc nie świeci, gwiazdy nie błyszczą. Z czasem zauważasz przybite kołki obok swojego ciała. Ziemia staje się coraz miększa, ale nic nie możesz zrobić. Najmniejszy ruch sprawia Ci ból, który przeszywa całe ciało od koniuszków palców po same cebulki włosów. Tętno się zwiększa, krew staje się coraz bardziej pełna życia, nerwy szaleją, mózg odlatuje. Zmysł po zmyśle zaczyna tracić władzę nad sobą, wszystkie stają się jednością. Przestajesz racjonalnie myśleć, a może i w ogóle. Zaczynasz drżeć. Nagła eksplozja w Twoim wnętrzu daję znać. Krople deszczu spadają Ci na czoło. Nie czujesz wilgoci, zimna i dyskomfortu. Nie czujesz nic. Ziemia powoli paruje. Jest coraz zimniej. Niebo nad Tobą zaczyna się rozjaśniać. Tworzy się dziura, niewidoczna przestrzeń, której Ty nie możesz dostrzec. Nikt nie może.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz